Teksty (Reklama: ,)

Kiedy przyglądałem się szczelinie, wielki kawał lodu oddzielił się od mostu i powoli ześliznął po ścianie, by zniknąć gdzieś w głębi. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach usłyszeliśmy, jak spadł na dno. Skoczyłem na nogi i ruszyłem w stronę sań. W jaki sposób ubezpieczać tego, kto zejdzie do szczeliny? Miała niespełna trzy metry szerokości. Dwóch albo trzech mężczyzn mogło trzymać sznur, ale czy ci, którzy by stali na górze, na śliskim lodzie, ustaliby w miejscu, wyciągając dwoje dorosłych, przywiązanych do sznura, ludzi? Prawdopodobnie przelecieliby również przez krawędź. Haki? Wbić haki do lodu i do nich przymocować sznur? Ale ile czasu potrzeba na wbicie haków w bardzo twardy lód? I to w dodatku gdy się nie ma gwarancji, że nie pęknie on w miejscu ich zamocowania? Pomyślałem o traktorze. Można by było przywiązać do niego każdy ciężar, ale i na to trzeba było zbyt wiele czasu. Wreszcie wpadłem na jedyny możliwy do realizacji i sensowny sposób. Cztery grube drągi, które wystawały z towarowych sań! Powinienem był od razu zwrócić na nie uwagę. Chwyciłem kłębek nylonowego sznura i jeden z drągów. Gdy Zagero wyciągał z sań następny, ja biegłem już na miejsce wypadku, i to tak szybko, jak tylko mogłem.

(Reklama: , Projekty domów , 150 bmw seria 1 )